Lato 2021 przechodzi do historii – żegnamy dwudziestki na termometrach

Kto mógł skorzystać ze środowych warunków za oknami powinien być względnie zadowolony i zatrzymać te wspomnienia, bo przed nami załamanie pogody. Do Polski zbliża się centrum niżu i układ frontów atmosferycznych. Gdy ostatecznie opuści nasz kraj za dwa dni zacznie do nas płynąć arktyczne powietrze i temperatura spadnie drastycznie – pod koniec tygodnia będzie nieco powyżej 10 stopni w najcieplejszym (o ironio!) momencie dnia!
Noc przed nami jeszcze ciepła – 18 st. prognozowane jest na Ziemi Lubuskiej, 17 na Dolnym Śląsku, 16 na Pomorzu Zachodnim i Kujawach, 15 w Małopolsce i Wielkopolsce, 14 na Pomorzu Gdańskim i Mazowszu, 13 na Mazurach, 12 na Podlasiu. Warto ją zapamiętać, bo w weekend takie wartości w ciągu dnia pozostaną marzeniem. Tymczasem czwartek niezbyt mile przywita się z mieszkańcami północnej i zachodniej Polski, gdzie szanse na przejaśnienia będą znikome i dominować będą opady deszczu. Najlepsza pogoda na południowym wschodzie – w Rzeszowie jeszcze letnie 24 stopnie, 22 w Lublinie i tam nie powinno padać. Ciepło też w Krakowie i Katowicach (24 i 23 st.), choć tam w drugiej części dnia może już popadać, z kolei maksymalnie 20 stopni w deszczowej Bydgoszczy, Warszawie a także Poznaniu, 19 st. w Gdańsku i Szczecinie, 18 w Białymstoku, 16 w Suwałkach, choć na północnym wschodzie można jeszcze liczyć na chwile ze słońcem. W centralnej Polsce możliwe są lokalne burze, podczas których może silniej padać i wiać.
W piątek ostatnim regionem z dwudziestostopniową temperaturą pozostanie Dolnym Śląsk. Na pozostałym obszarze kraju dość wyrównana wartość w okolicy 17-18 stopni, różnica będzie taka, że na zachodzie już bez deszczu, zaś na wschodzie całkowite zachmurzenie i perspektywa raczej szarego dnia. Uderzenie chłodu zacznie się w sobotę – na północnym wschodzie ledwie 10 st., w centrum 15, na południu jeszcze 18. W niedzielę już tylko od 9 do 15 stopni, przy czym najlepiej będzie wyglądać sytuacja na zachodzie Polski, bo tam prognozowane są rozpogodzenia. Niestety muszę użyć słowa na „J” – jesień wita się z nami tydzień wcześniej, niż wynikałoby z kalendarzowego terminu. Wrzesień miał być miesiącem „w normie” i wygląda że się sprawdzi – po ładnym początku przychodzi bardziej smutne „wyrównanie”…

W drugi weekend września ochłodzi się o kilka stopni

Na początek zaczniemy lekką prywatą – wczoraj naprawdę lato o sobie przypomniało. W stolicy Wielkopolski po południu było 27 stopni, a wczesnym wieczorem tuż po zmroku jeszcze 24! Wiele osób wybrało się na spacery. I w sumie dobrze, sobotnie przedpołudnie już do tego nie zachęcało, bowiem intensywnie padało, a na termometrze już tylko 17 stopni.
To efekt tego, że wpływ pogodnego wyżu na nasz kraj słabnie, od zachodu Europy wkroczą do nas fronty z opadami i letnia sielanka niestety się skończy, bo zwrotnikowe powietrze będzie wypierane przez polarnomorskie. Choć całkiem dobrą aurą będą się jeszcze dziś cieszyć mieszkańcy Polski wschodniej i południowej. Na termometrach jeszcze całkiem przyzwoite wartości maksymalne: 23 st. na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu, 24 na Podlasiu i w Małopolsce, 25 na Pomorzu i Ziemi Łódzkiej, 26 st. na Dolnym Śląsku i Mazowszu, 27 na Kujawach, z kolei na Nizinie Szczecińskiej już nieco chłodniej, bo tylko 22 st. Na zachodzie i północy mogą występować lokalne burze, podczas których może silniej wiać.
W niedzielę o kilka stopni mniej: 20 st. na północy, w centrum do 23, najcieplej na południu bo tam prognozowane są 24 stopnie i tam nie powinno padać. Na pozostałym obszarze przelotny deszcz jak najbardziej możliwy. Podobna sytuacja rysuje się w poniedziałek z zakresem temperatury od 19 do 22 stopni.

Choć dziś wykorzystam materiał z Agnieszką Cegielską z ubiegłego tygodnia ze „Wstajesz i wiesz” w TVN24, to miała Ona dla widzów wiele porad, które pozostają aktualne, jak choćby o „chwytaniu promieni słonecznych, tym bardziej, że to słońce tak powolutku, to letnie, wakacyjne już gaśnie, zbliża się jesień, ale i tak ten początek września jest dla nas łaskawszy niż koniec sierpnia”. Wie co mówi, bo była w tamtym okresie nad Bałtykiem i odczuła te pierwsze chłody. Informowała też, że coraz częściej będziemy się mierzyć z niższymi temperaturami o poranku, dlatego zalecała ubieranie się „na lekką cebulkę”. Była też taka mała zabawa słowna z Jej strony – „bliżej jest wyż niż niż, no i cóż że ze Szwecji ten wyż”, zapachniało z lekka takim dyktandem ortograficznym. Rok szkolny się zaczął, także pewnie i takie zadania przed uczniami staną, wszakże Agnieszka sama jest mamą szóstoklasisty, stąd takie puszczenie oka. Ja również puszczę do Was czytelnicy, może nie oko, ale porcję zdjęć z pewnością.

Lato nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa!

Agnieszka Cegielska miała bardzo pracowitą sobotę, bowiem okazało się, że była zarówno na dyżurze porannym, jak i popołudniowym! Dziś skupię na tym drugim, ze względu na bardziej aktualne informacje. Nasza ulubiona prezenterka na wstępie prognozy w „Faktach po południu” cieszyła się z tego, że szeroko pojmowany początek września zapowiada się znacznie lepiej niż końcówka sierpnia. Sama ironizowała „jak było wspaniale nad morzem”, a mogła to zrobić, bo przyznała się na antenie, że wtedy tam była.
„Te najbliższe dni będą zdecydowanie przyjemniejsze i nawet nad Bałtykiem będą przyjemniejsze, bo z jednej strony zbliża się do nas wyż, a z drugiej strony zacznie płynąć do naszego kraju cieplejsze powietrze, prognozujemy na ten najbliższy czwartek dla Dolnego Śląska nawet 27 stopni w cieniu”. Już dziś mieliśmy ładną pogodę za oknami, „natomiast żeby nie było tak kolorowo i cudownie, to jest jakaś cena, jaką musimy zapłacić za tą sytuację atmosferyczną”, a będą to chłodne noce: w Suwałkach ledwie 3 stopnie, w Białymstoku i Olsztynie 4, w Warszawie 5, w Rzeszowie i Bydgoszczy 6, w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu 8, cieplej jedynie w Szczecinie i we Wrocławiu (odpowiednio 10 i 11 stopni). „W dzień będzie cieplej, na północnym wschodzie ta temperatura będzie najniższa: 14-15 stopni, ale tylko jutro. Już zachód kraju w tej masie cieplejszej, czyli 21-22 stopnie, no to w słońcu odczuwalna temperatura to te dwa stopnie więcej na pewno”. Niedziela wygląda zatem nieco cieplej niż wskazywały na to wczorajsze prognozy. Zatem w skrócie: Podlasie i Mazury 15, Mazowsze i Pomorze Gdańskie 16, Ziemia Łódzka i Podkarpacie 17, Kujawy i Małopolska 18, Wielkopolska i Pomorze Zachodnie 19, Dolny Śląsk 21, Lubuskie 22.
„W poniedziałek do 23 stopni na zachodzie kraju, powolutku temperatura zaczyna rosnąć, również we wtorek wyższa temperatura na północnym wschodzie, a potem środa i czwartek jeszcze cieplejsze”. Widać było to na prezentowanych przez Nią mapach – pierwszy dzień nowego tygodnia to od 15 do 23 st., drugi już od 18 do 24 i co ważne z niewielkim zachmurzeniem, bez opadów.

Pierwszy weekend września pogodniejszy od ostatniego sierpniowego

Za nami całkiem przyjemny piątek, przynajmniej w Poznaniu, gdzie odnotowano 23 stopnie, tym bardziej że ładnie świeciło słońce przy niemal bezchmurnym niebie. Polska dostaje się pod wpływ wyżu, którego centrum znajdzie się jutro nad Bałtykiem. Płynie do nas powietrze polarnomorskie, zatem o upałach nie ma mowy.
W nocy niewielki deszcz może pojawić się na południu kraju, warto zwrócić uwagę na temperaturę – w Suwałkach nad ranem prognozowane ledwie 4 stopnie, w Białymstoku 5! Jednocyfrowo również w Olsztynie (6 st.), Bydgoszczy (8 st.) i Warszawie (9 st.). W Poznaniu i Łodzi 10 st., w Gdańsku i Szczecinie 11, w Katowicach, Krakowie i we Wrocławiu 12. W ciągu dnia najlepsza pogoda na zachodzie Polski, gdzie przy małym zachmurzeniu temperatura sięgnie 20 st., jak na Ziemi Lubuskiej czy Dolnym Śląsku, ładnie również na Pomorzu Zachodnim i w Wielkopolsce – sporo słońca i do 19 st. Na wschodzie więcej chmur, a na Suwalszczyźnie i Mazurach możliwy przelotny deszcz. Temperatury maksymalne dla tych regionów to 18 st. w Małopolsce, 17 na Ziemi Łódzkiej i Podkarpaciu, 16 na Mazowszu i Lubelszczyźnie, 15 na Podlasiu.
W kolejnych dniach przyjemna, choć niezbyt ciepła pogoda – w niedzielę od 14 do 19 st., w poniedziałek od 15 do 20 st., najwyższe wartości mają pojawiać się w zachodniej Polsce, nie ma mowy o opadach. Z pewnością takie warunki są lepsze o tych, które mieliśmy choćby w ubiegły weekend, podczas którego naprawdę zapachniało jesienią. Warto skorzystać z tych chwil, bowiem za jakiś czas zatęsknimy za słoneczną pogodą. Tymczasem mam dla Was zdjęcia z Agnieszką Cegielską z ostatniego dnia sierpnia i co ciekawe z późnowieczornej prognozy pogody – tak jak w pandemicznych czasach Piotr Jacoń łączył się z sąsiednim studiem, a Ona stała przy mapce. Miłego oglądania!

Żegnamy sierpień choć należałoby powiedzieć sierpniopad

W ostatni poniedziałek sierpnia mogliśmy w „Faktach po południu” zobaczyć Agnieszkę Cegielską i posłuchać, jakie ma dla nas informacje na dwa dni przed początkiem meteorologicznej jesieni.
Minione dni nie były dla nas zbyt łaskawe, ale nasza ulubiona prezenterka mówiła, że jeszcze będzie przyjemnie: „mogę już zdradzić, że są też dobre informacje na horyzoncie, dlatego że już w ten najbliższy weekend będzie naprawdę ładnie – 23 stopnie prognozujemy, więc to jest bardzo dobra temperatura, to jest po pierwsze komfort termiczny, po drugie wrzesień, po trzecie bezchmurne niebo. Tym bardziej że jesień nam nastała w sierpniu i teraz to, co będzie się działo za oknami to rzeczywiście jeszcze chwile będzie przypominało jesień i w nocy, ale w nocy wiadomo, że to jest zupełnie inna para kaloszy, które jak najbardziej obowiązują, ale przede wszystkim też w ciągu dnia, bo dalej będziemy pod wpływem frontu atmosferycznego i ten front będzie się przemieszczać. Blisko jest niż, bo na północny wschód Starego Kontynentu powędrował, więc ten taki duet, nie chcę powiedzieć że to dream team, ale rzeczywiście jak niż połączy się z frontem i tak blisko – to powoduje, że nasila się mocno wiatr i ciśnienie spada, i warunki biometeorologiczne są trudne, dodatkowo jeszcze musimy być przygotowani na to, że tych opadów będzie sporo, bo może spaść do kilkudziesięciu litrów wody na metr kwadratowy – szczególnie w pasie od północnego wschodu przez Polskę centralną aż po południe. Jutro na południu Polski prognozujemy np. w Katowicach, w Krakowie, we Wrocławiu zaledwie kilkanaście stopni, odczuwalna temperatura będzie dużo niższa”.
Czeka nas deszczowa, ale dość ciepła noc: 16 st. na Pomorzu, 14 na obszarze od Niziny Szczecińskiej, przez Kujawy, Warmię po Suwalszczyznę, 13 st. w centrum, 12 st. na Dolnym Śląsku, 11 w Małopolsce, 10 na Podkarpaciu. Dzień będzie raczej zachęcał do telewizora, książki, bądź kanapy niźli wycieczkom rowerowym czy grze w piłkę. Deszcz, a we wspomnianym przez Agnieszkę pasie od Suwalszczyzny przez centrum po Śląsk możliwe burze. O dwudziestu stopniach możemy zapomnieć – maksimum to 19 w Białymstoku, Szczecinie i Warszawie, 18 w Lublinie, 17 w Gdańsku, Łodzi i Olsztynie, 16 w Krakowie i Poznaniu, 15 w Katowicach i we Wrocławiu.
W kolejnych dniach „już lepiej, już łagodniej, już spokojniej: środa od Pomorza Zachodniego zacznie się wypogadzać, w czwartek więcej słońca, więcej rozpogodzeń, mniej opadów, do 22 stopni”. Rzeczywiście ten drugi dzień września daje jakąś nadzieję na poprawę, bo opady już tylko przelotne, a na zachodzie wrócą dwudziestostopniowe temperatury. Obyśmy jeszcze mogli się nacieszyć ciepłą pogodą w tym roku! A tymczasem nacieszmy się zdjęciami 🙂

Niże nie ustępują. Nadal wilgotno i chłodno!

Można powiedzieć, że Europie sytuacja jest w pewien sposób stabilna – wyż nad Wyspami Brytyjskimi, wyż nad Rosją, a w środku kontynentu rządzą niże, co sprawia że końcówka sierpnia jest u nas co najmniej mało przyjemna, tym bardziej że dodatkowo otrzymujemy sporą dawkę chłodnego powietrza z północnego wschodu. Cieplej jest na krajach południowych czy u naszych wschodnich sąsiadów, a nawet na Islandii!
Nocą strefa z opadami ułoży się w kształt litery „C”, zatem parasole przydadzą się na Pomorzu, na południu, być może na krańcach zachodnich, w centrum powinno być spokojnie. Ze względu na zachmurzenie jednocyfrowa wartość jedynie na Podlasiu (9 st.), 10 st. na Mazowszu i w Małopolsce, 13 st. na Pomorzu, 14 na Nizinie Szczecińskiej, w pozostałych regionach 11-12 st. W ciągu dnia popada już w zasadzie w całej Polsce, jedynie w pasie od Wielkopolski przez Kujawy i Mazury po Suwalszczyznę może się chwilami przejaśniać. Temperatury wciąż niezbyt wysokie: 16 st. w Trójmieście, 17 w Bydgoszczy, Olsztynie i Warszawie, 18 w Katowicach, Lublinie i Białymstoku, 19 w Poznaniu, Rzeszowie i Zielonej Górze, 20 st. we Wrocławiu.
Początek nowego tygodnia to również kapryśna aura – w poniedziałek od 16 do 21 st., bez opadów jedynie na południu i tam najcieplej, zresztą we wtorek podobnie, choć deszcz możliwy już wszędzie – najgorzej rysuje się sytuacja dla regionów zachodnich, bo tam nawet na przejaśnienia w zasadzie nie ma szans. Mimo tak kiepskich perspektyw niech nieco osłodzi nam to uśmiech najlepszej prezenterki pogody Agnieszki Cegielskiej, która przekazywała nam prognozy w minioną środę.

Agnieszka zapowiada na koniec sierpnia pogodę w kratkę

Wtorek był kolejnym dniem, w którym o niełatwej sytuacji pogodowej opowiadała nam Agnieszka Cegielska, tym razem na antenie TVN24 w porannym paśmie Wstajesz i wiesz”. Zwracała uwagę na regiony, w których pojawiło się słońce – np. na Pomorzu czy Kujawach, co było widoczne choćby w ujęciach z kamerek. Takiego szczęścia nie mieli choćby w Małopolsce, gdzie dominowały nisko zawieszone chmury, a w Arłamowie dość solidnie padało.
„Łapmy te chwile, bo nie chcę mówić, że to końcówka, ale nie wygląda jakoś obiecująco ten koniec sierpnia – raczej z taką temperaturą umiarkowaną i taką pogodą w kratkę – i tak jak np. dziś na północy będzie rzeczywiście o tyle lepiej, że słoneczniej, tak południe Polski jeszcze pod chmurami, głównie południowy wschód bo tu mamy pozostałości frontu” i tam też pogoda będzie „kinowo-kanapowa”, jednak „to co najgorsze, już za nami”. Agnieszka rysowała wtorkowy obraz pogody wokół tego, że miała się ona poprawiać właśnie z kierunku północno-zachodniego, jednak nie pozostawiała złudzeń co do temperatury, która w większości kraju miała nie przekroczyć 20 st., a wspomniana „dwudziestka” pojawiła się w Poznaniu, co zresztą przypadkowo usłyszałem w popołudniowym serwisie radiowym – o tej samej maksymalnej wartości dla stolicy Wielkopolski zresztą informowała. Niestety mówiła też o tym, że powinniśmy się przyzwyczajać do tego, że w naszych szerokościach geograficznych będzie coraz mniej dni z bezchmurnym niebem, a coraz częściej towarzyszyć nam będą zmienne warunki za oknami.
Co warto wiedzieć na najbliższy czas? We wtorek na moment dostaliśmy się pod wpływ wyżu z centrum nad Niemcami, radość jednak długo nie potrwa, bowiem z północy Europy „zsuwa” się do nas kolejny front atmosferyczny związany ze skandynawskim niżem, niestety cały czas jesteśmy pod wpływem chłodnych mas powietrza. W nocy pogodnie, jedynie na południowym wschodzie jeszcze zanikające opady deszczu. Znacznie chłodniej niż bywało w ostatnich tygodniach – tylko 7 st. w Wielkopolsce, 8 na Suwalszczyźnie, 9 na Kujawach i Ziemi Łódzkiej, 10 na Mazowszu, Mazurach i Pomorzu, 11 na Nizinie Szczecińskiej, Ziemi Lubuskiej i w Małopolsce, 12 na Podkarpaciu. „Przed nami perspektywa środy, która wygląda zdecydowanie przyjemniej”, bowiem niewielki deszcz możliwy jedynie nad ranem na krańcach wschodnich i w drugiej części dnia wzdłuż wybrzeża, ale większość Polski odpocznie od opadów, ba, są szanse na chwile ze słońcem. Na termometrach 16 st. w Suwałkach, 17 w Białymstoku i Olsztynie, 18 w Krakowie i Warszawie, 19 w Bydgoszczy i Katowicach, 20 w Gdańsku, Poznaniu i Zielonej Górze, 21 we Wrocławiu, 22 w Szczecinie.
W czwartek znów zacznie padać w całym kraju, będzie też nieco chłodniej, bowiem od 15 do 21 st., przy czym ta cieplejsza wartość zarezerwowana jedynie dla regionów południowych. W piątek pojawią się jeszcze burze, w temperaturze bez większych zmian, bowiem od 16 do 20 stopni. Tę niełatwą aurę postaram się nieco ocieplić, dodając zdjęcia najlepszej prezenterki pogody w Polsce, którą Agnieszka niewątpliwie jest 🙂

Niż nad Polską – czekają nas intensywne opady!

Wygląda na to że lato przechodzi coraz bardziej do historii, a chyba pierwszy raz przyszła pora roku da mocniej o sobie znać z początkiem nowego tygodnia. Prawdopodobnie dlatego do mówienia o tej trudnej prognozie TVN24 wysłał na popołudniowy dyżur Agnieszkę Cegielską, która jak wiemy swoim aksamitnym głosem potrafi złagodzić nawet najgorsze śniegi i mrozy.
„Rozpoczynamy od wędrówki frontów atmosferycznych, akurat Europa Środkowa w poniedziałek znajdzie się pod wpływem takiego frontu i układu niskiego ciśnienia, którego centrum będzie bardzo blisko nas. Niestety i warunki biometeorologiczne bardzo trudne i chwilami za oknami nie zadzieje się za dobrze, bo opady będą intensywne, niebo będzie zupełnie zachmurzone, a na południu kraju mogą się pojawić wyładowania atmosferyczne. Najspokojniej i najpogodniej ma być w poniedziałek w rejonach Zatoki Gdańskiej i na Pomorzu Zachodnim, także tym razem nad morzem ma być najładniej, w pozostałych regionach niestety ta pogoda będzie bardzo wymagająca. Oprócz tego będzie rześko, bo nad Polską zetkną się dwie zupełnie różne masy powietrza, ale temperatura będzie miejscami bardzo umiarkowana, szczególnie w centrum i na południu – poniżej 20 stopni, a ta odczuwalna z powodu solidnej porcji wilgoci będzie jeszcze niższa”
W prognozie po wieczornych „Faktach” nasza ulubiona pogodynka poinformowała o dość ciekawej rzeczy – na noc w Suwałkach prognozowano ledwie 9 stopni! Jednocyfrowych temperatur na mapach nie było już od dawna! Z kolei w dzień czeka nas maksymalnie 21 st. na Pomorzu Zachodnim, 20 na Pomorzu Gdańskim, 19 na Suwalszczyźnie i w Małopolsce, 18 na Kujawach i Śląsku, 17 na Podlasiu, Ziemi Lubuskiej i w Wielkopolsce, ledwie 16 na Ziemi Łódzkiej i Mazowszu.
Co dalej zapowiadała Agnieszka? „W kolejnych dniach mieszanka – zdecydowanie, gdybyśmy mieli wskazać miejsce, gdzie będzie najspokojniej, to m.in. właśnie Polska północna. We wtorek na termometrach od 15 do 20 stopni, w środę od 18 do 22 i we wtorek w wielu regionach nadal opady deszczu, w środę popada na Pomorzu Zachodnim”. Od czwartku ponoć pożegnamy się nawet z dwudziestostopniowymi temperaturami. Wydaje się, że Amerykanie trafili ze swoją długoterminową prognozą, mówiącą o szybkim i mokrym końcu lata w naszej części Europy…

Mam dla Was zdjęcia z Agnieszką z niedzielnych „Faktów po południu”, podczas których była mowa choćby o pełni księżyca i o jej wpływie na organizmy, oczywiście informowała o nadejściu niżu z frontem, w trakcie prognozy przejęzyczyła się mówiąc o 19 miast 9 stopniach w nocy na Suwalszczyźnie, potem stwierdzając, że „nie ma we mnie zgody na 9 w nocy”, choć w sumie… na dzień było zapowiadane 19, więc być może rozpęd, pełnia itd. Żeby było ciekawiej, też wzbraniała się przed powiedzeniem słowa na literę „J”, choć towarzyszący Jej w studiu Radosław (nomen omen) Mróz ją do tego zachęcał

Czy to już koniec upałów w Polsce w tym roku?

Po kilku dniach ciepłej i typowo letniej pogody szykują się zmiany: nad Europą rozbudował się solidny układ niżów – jego centra znajdują się nad północnymi Włochami i nad Szwecją – związane z nim fronty atmosferyczne doprowadzą do tego, że ciepłe powietrze, które było nad Polską zostanie wypchnięte przez chłodniejsze, płynące z północy. Doprowadzi to do tego, że nad morzem temperatury spadną nawet poniżej 20 stopni, a na południu nie przekroczą 25.
W nocy kraj podzieli się na trzy części – spokojną część zachodnią, centrum z opadami przelotnymi i wschód, gdzie może padać intensywniej, a na południu mogą występować nawet burze! Wymiana mas powietrza będzie widoczna na termometrach, bowiem na Podkarpaciu będzie jeszcze 18 st., w Małopolsce i na Lubelszczyźnie 17, a tymczasem na Wybrzeżu już tylko 11-12 stopni! Poza tymi obszarami np. 14 st. na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce, 15 na Ziemi Łódzkiej i Podlasiu, 16 na Mazowszu. Wtorek będzie chłodniejszy niż poniedziałek – na północy jedynie 18-19 stopni i opady ciągłe, bez chwil ze słońcem, nieco lepsza sytuacja na południu, bo tam pogodniej, ale przelotny deszcz też się zdarzy – w Krakowie możliwe 22 stopnie, w Katowicach 21, a we Wrocławiu 20, zresztą „dwudziestka” ma być maksymalna m.in. dla Białegostoku, Olsztyna, Warszawy, czy Poznania. Towarzyszyć nam będzie porywisty wiatr.
Spokojniejsza pogoda czeka nas w kolejnych dniach – w środę od 17 do 21 stopni, w czwartek nieco cieplej, bo od 19 do 24 stopni, cały czas będzie popadywać na północy kraju. Wczoraj minęła ważna cezura, bowiem po 15 sierpnia mówi się o tzw. „poleciu”, czyli okresie nie będącym jeszcze związanym z porą roku na literę „J”, której nie chcę jeszcze wywoływać, ale jednak zaczynają pojawiać się symptomy oznaczające koniec lata, choćby to, że dzień zaczyna się zauważalnie skracać, no i noce nie są już tak ciepłe, jak choćby te czerwcowe.

Do Polski zbliża się upał, we Włoszech padają rekordy temperatury!

Oficjalny europejski rekord ciepła dzierżyły do tej pory Ateny, gdzie 10 lipca 1977 roku zanotowano 48 st. w cieniu! Meteorolodzy z Sycylii donoszą, że odnotowali 48,8 stopnia! Swoją drogą na tej włoskiej wyspie od jakiegoś czasu szaleją pożary lasów. Tymczasem na północy Półwyspu Apenińskiego ma być „tylko” 40 stopni! Takie ekstremalne ciepło to efekt działania wyżu, któremu nadano złowieszcze imię Lucyfer.
Tymczasem do Polski zacznie płynąć cieplejsze, ale nie upalne powietrze z południowego zachodu. W nocy symboliczne opady są możliwe w okolicach Pomorza Gdańskiego. Na termometrach 11 st. na Nizinie Szczecińskiej, 12 st. na Mazurach i Kujawach, 13 st. w centrum i na północnym wschodzie, 14 st. na obszarze od Lubuskiego, przez Śląsk po Małopolskę, 15 st. na Podkarpaciu. Dzień będzie słoneczny, wakacyjny i bardzo przyjemny – 21 st. prognozowane jest dla Białegostoku i Suwałk, 22 dla Lublina i Warszawy, 23 dla Bydgoszczy, Krakowa i Trójmiasta, 24 dla Katowic, Łodzi i Poznania, 25 dla Zielonej Góry i 26 dla Wrocławia. Zatem wszyscy, którzy odpoczywają na urlopach powinni być zadowoleni.
W piątek nadal piękna pogoda i cieplej, bo od 23 st. na północnym wschodzie do 30 na południowym zachodzie, w sobotę nieco większe zachmurzenie, może zagrzmieć na Mazurach i Podlasiu, temperatura wyniesie od 24 do 31 stopni. Od niedzieli zacznie rozkręcać się upał – burze pojawią się na południu, wartości na termometrach podskoczą do 27-32 stopni!

Mam dla Was zdjęcia sprzed tygodnia, ściślej z 3 sierpnia, których jak się domyślacie, główną bohaterką jest Agnieszka Cegielska 🙂
W trakcie jednego z wejść antenowych okazało się że nie miała uruchomionego mikrofonu: „no są jakieś atrakcje, żeby nie było nudno, ale dobrze że mnie przykryliście, żebym mogła zanurkować. Nie jesteśmy robotami, czasami ten sprzęt się sam wyłącza, czasami mu pomagamy”, po czym się zaśmiała. Na wizji trzeba umieć wybrnąć z różnych nieprzewidzianych sytuacji.