Kolejne prognozy na początek maja od Agnieszki

Agnieszka Cegielska gości na antenach telewizorów już trzeci dzień z rzędu. O czym mówiła z domowego studia na balkonie Piotrowi Jaconiowi i telewidzom w „Faktach po południu” w TVN24? „Nie będziemy marudzić, ani narzekać na to, że w prognozach widzimy przede wszystkim opady deszczu, bo po pierwsze w większości przypadków nie wybieramy się gdzieś daleko, na wyjazd, czy nawet bliżej, zostajemy w domach, no a druga rzecz jest taka, że sytuacja hydrologiczna jest nadal bardzo bardzo ciężka, więc każda kropla deszczu się przyda i ten deszcz rzeczywiście w tych prognozach jest i oby z nami pozostał dłużej”. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić.
Co zatem szykuje nam pogoda na najbliższą noc? „Popada i na zachodzie i na południu Polski, tam gdzie te opady będą się pojawiać, tam ta temperatura będzie nieco wyższa, 10-11 stopni, tam z kolei gdzie będzie w nocy spokojnie i pogodnie, temperatura mocno spadnie, bo będziemy mieć w Suwałkach tylko 3 st. powyżej zera, Białystok 4 st”. Pozwolę też sobie dodać, że będzie cieplej w centrum niż ostatniej nocy – W Łodzi 8 st. (podobnie w Bydgoszczy), w Warszawie 7 (tak samo Lublin), cieplej także w Trójmieście bo tam 9 st (w Poznaniu również). „W ciągu dnia ta temperatura bardziej się wyrówna – od 16 do 20 stopni, z tym że południe, zachód kraju z burzami, więc w czasie burz te opady mogą się pojawiać takie bardziej intensywne, ale musimy pamiętać, że to i tak jest kropla w morzu potrzeb. Będzie też padać w centrum Polski, nie dotrą te opady na Suwalszczyznę, w okolice Białegostoku”. Ta najniższa wartość prognozowana jest dla bliskiego Agnieszce Pomorza, 17-18 w głębi kraju, 19 st. na Górnym Śląsku i 20 st. w Małopolsce, na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. Niestety muszę wrzucić mały kamyczek do ogródka pogodowego synoptyków TVN, bo obserwując na co dzień pogodę w Poznaniu mogę stwierdzić, że o ile z wartością temperatury w ostatnich dniach raczej trafiają, o tyle z opadami przestrzeliwują, bo solidniejszego deszczu nie widziałem już z dwa miesiące!
W Jej zapowiedzi dotyczącej pogody na weekend było pewne kluczowe słowo: „I W sobotę, i w niedzielę sprawiedliwie powinno popadać we wszystkich regionach, burze też sprawiedliwie – raz na wschodzie, raz na zachodzie, no i temperatura też w pewnym sensie sprawiedliwa, bo bardziej wyrównana – maksymalnie do 20 st. w sobotę na południu Polski, w niedzielę do 19, północ 15-16, centrum też około 16-17. Trochę więcej rozpogodzeń czeka nas od poniedziałku”. Liczę zatem na to, że popada również i w stolicy Wielkopolski, bo też mamy parki, zieleńce i ogródki.

Odkryłem, że Agnieszka ma późnowieczorne, prawdopodobnie nagrane wejście antenowe w programie „Dzień po dniu” tuż przed północą. To sprawia, że mogłem dokonać aktualizacji w ostatnich notkach, zarówno tej wczorajszej, jak i przedwczorajszej, wzbogacając ilość zdjęć, co z pewnością Was ucieszy, bo jak wiemy Jej promienny uśmiech w czasach pandemii jest wartością bezcenną 🙂

Zapowiada się mokra majówka

Dziś tuż przed godziną 17:00 w „Faktach po południu” na antenie TVN24 Agnieszka Cegielska, zapytana przez prowadzącego program Piotra Jaconia, mówiła przede wszystkim o deszczu: „Tego deszczu bardzo potrzebujemy i ten deszcz mamy w prognozach. Wiemy też, że przez te najbliższe dni te opady będą się pojawiać, niestety problem polega na tym, że niestety nawet te opady nie rozwiążą sytuacji hydrologicznej, tego deszczu jest za mało, tymczasem tej wilgoci brakuje. Ona się pojawi: na południu Polski, na zachodzie, na południowym wschodzie dziś w nocy będą pojawiać się opady, na północnym wschodzie bez deszczu i tam ta temperatura będzie najniższa. Proszę sobie wyobrazić, że tylko jeden stopień powyżej zera pod koniec kwietnia, więc poprzeplata kwiecień też trochę zimy”. Będziemy ponownie mieć spore różnice w zależności od regionu – zimno będzie również na Mazurach (3 st.) czy Podlasiu (4 st.), a im bardziej na południe tym cieplej: Mazowsze to już 6 st., Wielkopolska i Ziemia Łódzka 7, Lubelszczyzna 8, Górny Śląsk i Małopolska 10, Podkarpacie 11.
Agnieszka kontynuowała swoją wypowiedź w kontekście znanego pogodowego porzekadła o bieżącym, ale już zmierzającym do końca miesiącu: „Z kolei w ciągu dnia na zachodzie i na południu no może nie lato, aczkolwiek temperatura rzędu 23 stopni to już jest taka temperatura bardzo przyjemna, komfort termiczny – tam będą pojawiać się wyładowania atmosferyczne, deszczu będzie przybywać na południu Polski, oczywiście więcej w czasie burz, ale przy wyższych temperaturach wszystko będzie parować”. Rzeczywiście najbardziej dynamicznie ma być w czwartek w okolicach Wrocławia (wspomniane 23 st.), Zielonej Góry (22 st.) czy Poznania (20 st.), czy Szczecina, gdzie będzie nieco chłodniej (18 st.). Popadać ma też w Krakowie (20 st.) i Katowicach (21 st.), choć tam z kolei bez burz. Tymczasem spokojniej, bez deszczu choćby w Suwałkach (15 st.), Olsztynie i Trójmieście (17 st.), Warszawie (18 st.) czy Łodzi (tam nawet 21 st.).
Co czeka nas w majówkę? „Bardziej sytuacja się unormuje w ciągu tych najbliższych dni, bardziej też wyrówna się temperatura – stąd nie spodziewamy się wyładowań atmosferycznych – ona będzie bardziej umiarkowana w ciągu tego weekendu, ale co najważniejsze wspólnym mianownikiem rzeczywiście będą opady deszczu. Na razie do poniedziałku będzie mokro, no a potem widać też ocieplenie”. Zatem: w piątek popada wszędzie poza północnym wschodem i od 15 do 21 st., w sobotę więcej przejaśnień, wciąż możliwy przelotny deszcz i od 15 do 20 st. Optymalne warunki do grilla to nie będą, ale cały czas powinniśmy mimo wszystko pozostawać w domach – te zalecenia są póki co niezmienne, dla naszego bezpieczeństwa!

Zapraszam do wzbogaconej kolekcji zdjęć z Agnieszką – urzeka szczególnie ostatnie zdjęcie 🙂

Agnieszka zapowiedziała fronty, deszcze i burze!

Dziś Agnieszka Cegielska nadawała z pleneru i pewnie z nieukrywaną radością (choć ukrytą pod maseczką – no cóż, dura lex sed lex) informowała o tym, że będzie padać: „Niezwykle się cieszymy na te prognozy, które możemy Państwu przedstawić, bo przede wszystkim mamy w nich to, na czym nam zależy najbardziej. Oczywiście to problemu sytuacji hydrologicznej nie rozwiąże w naszym kraju, ale jednak pojawią się opady deszczu”.
Skąd tego przyczyna, wyjaśniała dalej: „W Europie już widać roszady, jeśli chodzi o fronty atmosferyczne, to jeden z takich frontów wędruje w naszą stronę i zaznaczy się nad Polską północno-zachodnią już w ciągu tych najbliższych godzin wieczornych i w nocy. Oczywiście w ciągu dnia będzie wędrować dalej, natomiast oprócz tego, że będą pojawiać się opady, że tej wilgoci przybędzie to mogą też pojawiać się burze, bo nad Polską zetkną się dwie zupełnie różne masy powietrza – na północ Polski popłynie powietrze chłodne, natomiast na południe popłynie powietrze bardzo ciepłe i ta amplituda temperatur bardzo duża, bo prognozujemy na północy tylko 9 st., a dla Podkarpacia (uwaga!) 24 stopnie, także będzie się działo”.
Po przedstawieniu sytuacji w kontekście Europy, przeszła do zaprezentowania szczegółów prognozy: „Ta najbliższa noc będzie spokojna, dlatego że na wschodzie i południu Polski niewiele się wydarzy w ciągu tych najbliższych godzin nocnych, ta noc będzie gwiaździsta, padać nie będzie, więc to ciepło będzie szybko uciekać do góry i dlatego też na termometrach w nocy na północnym wschodzie prognozujemy tylko 4 stopnie, natomiast na zachodzie, tam gdzie chmur będzie więcej ta temperatura będzie wyższa, bo przytrzyma to ciepło”. Nocą już zaznaczy się wspomniana przez Agnieszkę amplituda, bo oprócz 4 st. na Suwalszczyźnie, czy 5 st. na Pomorzu i Podlasiu, będzie 11 st. na Dolnym Śląsku, 10 na Ziemi Lubuskiej i Łódzkiej, 9 st. w Małopolsce, na pozostałym obszarze 7-8 stopni, czyli tak pośrednio. No i oczywiście opady deszczu, które pojawią się w północnej, a przede wszystkim w zachodniej Polsce. W sumie dawno nie było tak dynamicznej sytuacji pogodowej: bo jutro w zachmurzonym Trójmieście i Suwałkach ledwie 9 st., w Szczecinie i Bydgoszczy już po przejściu frontu pogodniej i 13 st., nieco cieplej w Poznaniu (16 st.), podobnie w Zielonej Górze (17 st.) i we Wrocławiu (18 st.). Tam gdzie front dotrze najpóźniej będzie oczywiście cieplej, ale z tego względu mogą tam po południu wystąpić burze z intensywniejszym deszczem: taka sytuacja choćby w Katowicach (19 st.), Warszawie (20 st.), Krakowie (21 st.), Lublinie (23 st.) i Rzeszowie (24 st.).
Co w kolejnych dniach? „W czwartek od 14 do 20 st., centrum i Polska południowo-zachodnia najcieplejsze, na zachodzie i południu opady, w piątek podobna sytuacja jeśli chodzi o opady, północny wschód spokojniejszy. W piątek od 17 do 20 st. W sobotę i niedziele bardziej umiarkowane temperatury”. Na koniec Agnieszka życzyła nam zdrowia i wszystkiego dobrego!

Polska czeka na deszcz i pojutrze pewnie się doczeka

Wyż, który od jakiegoś czasu miał wpływ na pogodę w Polsce zaczyna słabnąć. Pozwoliło to choćby na zmianę cyrkulacji powietrza – zamiast chłodnego z północnego zachodu, mamy ciepłe z południowego zachodu, co przełożyło się na temperaturę. Dziś na zachodzie kraju odnotowano 22 st. w cieniu, co pewnie zachęciło wielu do spacerów w parkach czy lasach – szczególnie w tych ostatnich należy uważać, ze względu na zagrożenie pożarowe. Pojawiła się jednak szansa, że w środę spadnie deszcz, bowiem nad Europą Zachodnią rozbudował się niż i będzie on powoli do nas zmierzał. To ważna informacja, bo są u nas regiony, gdzie nie padało od połowy marca!
Tymczasem dzisiejsza noc pogodna, lokalnie bezchmurna, bez przymrozków – na termometrach 4 st. na południu, 5-6 w głębi kraju, 7 st. na Wybrzeżu. Dzień przywita nas słoneczną, niemal letnią pogodą – w drugiej części dnia zachmurzy się na obszarze od północnej Polski aż po Wielkopolskę i może padać przelotny deszcz. Tymczasem w Małopolsce, na Podkarpaciu i Górnym Śląsku temperatura wzrośnie do 24 stopni, w pasie od Dolnego Śląska przez Ziemię Łódzką po Mazowsze do 23, na Podlasiu i w Wielkopolsce do 22, na Mazurach i Kujawach do 21, na Pomorzu do 19 stopni.
Jutrzejsze opady będą wstępem do tego, co ma się wydarzyć w środę – wtedy pogoda będzie dynamiczna, poczujemy wspomniany niż, temperatura spadnie do maksymalnie 15-16 st., jedynie nad południową Polską możliwe 22 st., ale prognozowane tam są wiosenne burze i intensywniejsze opady deszczu! Zresztą padać ma w całym kraju i jakby to dziwnie nie brzmiało, cieszy mnie ta informacja. Również w czwartek popada w Polsce zachodniej.

Małe odświeżenie z okazji rocznicy!

Od zawsze będę przypominał, że blog jest kontynuatorem strony z portalu blox.pl. Dziś mija szósta rocznica powstania pierwotnej wersji – z tej okazji pojawił się m.in. nowy nagłówek, ale także zmodernizowana część górna, wraz z autorsko przygotowanym Alfabetem Agnieszki Cegielskiej, do lektury którego serdecznie zapraszam!

Nadal wyżowo, nocami chłodno, a w ciągu dnia słonecznie

W zasadzie mamy dość klarowną sytuację baryczną nad Europą – dwa niże połączone frontami, ale jeden jest nad Rosją a drugi nad… północną Afryką i żeby było ciekawiej, dzielą kontynent w taki sposób, że chłód płynie m.in. do Skandynawii, Niemiec, Polski, krajów nadbałtyckich, Białorusi, Ukrainy i Rumunii, z kolei ciepło zwrotnikowe dopływa do basenu Morza Śródziemnego, a także nad Beneluks, Francję i Wyspy Brytyjskie. Tymczasem nasz kraj jest pod wpływem wyżu znad Morza Północnego.

Sytuacja baryczna nad Europą dnia 22/04/2020, źródło: http://www.tvnmeteo.pl

Sprawia on, że nie ma u nas opadów, ale nawet i chmur, zwłaszcza na południu i zachodzie kraju. To oczywiście wpływa na temperaturę, bo nocą -1 st. prognozowany jest w Małopolsce i na Podkarpaciu. Około zera możliwe na Pomorzu i Górnym Śląsku, 1 st. na Lubelszczyźnie i Mazurach, 2 st. na Podlasiu i Kujawach, 3 st. w Wielkopolsce i na Ziemi Łódzkiej, a 4 st. na Mazowszu. Wyż ma pewne niewątpliwe zalety – noce są chłodne, ale w ciągu dnia temperatura szybko idzie w górę i spacerując w pełnym słońcu w ciągu dnia, wcale nie poczujemy, że płynie do nas chłód z północy, bowiem w Suwałkach ma być 14 st. (to najniższa wartość prognozowana na środę), w Trójmieście i Białymstoku 15, w Krakowie i Olsztynie 16, w Poznaniu i Warszawie 17, w Łodzi i Szczecinie 18, a w Zielonej Górze i we Wrocławiu 19 stopni, co z kolei będzie wartością najwyższą tego dnia.
W czwartek nieco cieplej – od 15 do 20 stopni, a w piątek od 16 do 21. Nieco zmieni się nam cyrkulacja powietrza, bo zacznie wiać z kierunków zachodnich, a nie północnych jak obecnie, jednak w sobotę znów chłodniej – bo od 14 do 18 stopni i (uwaga!) możliwy deszcz w centralnej i południowej Polsce.

Chłodniejsza północ, cieplejsze południe

Czwartek będzie najcieplejszym dniem tego tygodnia – z pewnością nie będzie aż tak ciepły jak wielkanocna niedziela, ale 21 st. we Wrocławiu, czy 20 st. w Krakowie i Katowicach to całkiem niezły wynik jak na drugą połowę kwietnia, w dodatku przy bezchmurnym lub niemal bezchmurnym niebie. Im dalej na północ, tym więcej chmur i przez to temperatury też nieco niższe: 19 st. w Zielonej Górze, 18 w Łodzi, 17 w Poznaniu i Toruniu. Na północy i północnym wschodzie już zachmurzenie duże i możliwość wystąpienia przelotnego deszczu, na termometrach tylko 11-12 stopni, czyli tyle, ile maksymalnie notowano podczas zimnego wtorku na zachodzie kraju. Różnica między najchłodniejszym, a najcieplejszym regionem wyniesie 10 stopni! Nieco mniejszy kontrast był nad ranem, choć i tak wystąpił, bowiem północ miała 7-8 stopni, południe 12-13. Widać to na poniższej mapie:

Pogoda na czwartek, wykorzystano dane z tvnmeteo.pl

Przyczyną takiej sytuacji pogodowej w Polsce jest niż z centrum nad Finlandią, którego chłodny front „zahacza” o północ naszego kraju, z kolei cieplejsze powietrze płynie do części południowej i południowo-zachodniej. W kolejnych dniach szykuje się pogoda typowo wyżowa, jeszcze w piątek popada na Podkarpaciu, a w sobotę już bez opadów. Na termometrach jutro od 12 st. na Podlasiu, przez 16 w centrum do 18 na Dolnym Śląsku, pojutrze odpowiednio: 10, 14 i 17 stopni. W niedzielę od 8 do 16 stopni i cały czas będzie się utrzymywać różnica temperatury między regionami północno-wschodnimi, a południowo-zachodnimi.