Niż Zlatia zapewnia nam zmienną pogodę

Powoli kończy się majówka, która rzeczywiście nie należała do najcieplejszych, ale która przyniosła też długo wyczekiwane opady deszczu – zdarzyły się one nawet w Wielkopolsce, w której w ostatnich miesiącach naprawdę mało padało. Płynie do nas chłodne powietrze z północnego zachodu – takiej cyrkulacji sprzyja wspomniany w tytule skandynawski niż oraz wyż znad Wysp Brytyjskich. Swoją drogą to powietrze śmiało płynie sobie dalej na południe aż do Grecji i zachodniej Turcji! Tymczasem ciepło płynie do Francji, a zwłaszcza do Hiszpanii, gdzie pojawiły się już ponad trzydziestostopniowe temperatury.
W nocy wszędzie możliwe przelotne opady deszczu, początkowo na wschodzie, a potem na zachodzie – temperatura dość wyrównana: 4 st. na Mazurach, Suwalszczyźnie, Podlasiu, 5-6 st. w centrum i na południu kraju, 7 st. na Pomorzu Zachodnim. Podobnie będzie wyglądała sytuacja w ciągu dnia – jakieś przejaśnienia, sporo chmur, od czasu do czasu przelotnie popada. Na termometrach 14 st. na Pomorzu, 15 st. m.in. na Kujawach, Mazowszu, Mazurach, Ziemi Lubuskiej i w Wielkopolsce, 16 st. na Dolnym i Górnym Śląsku, Lubelszczyźnie i Podlasiu, 17 st. w Małopolsce i na Podkarpaciu. Wiatr umiarkowany z kierunków zachodnich.
Najbliższe dwa dni większych zmian nie przyniosą – jedynie w środę wypogodzi się w północno-zachodniej Polsce. Temperatury będą oscylować w okolicy kilkunastu stopni: we wtorek od 11 do 15, w środę od 13 do 16 (zatem nieco cieplej). Dopiero druga połowa tygodnia przyniesie wyżową pogodę, wtedy też zbliżymy się bardziej do granicy 20 stopni, za to noce zrobią się chłodniejsze, możliwe są nawet… przymrozki.