Agnieszka mówi o dwóch pogodowych światach i ociepleniu

Agnieszka Cegielska wspominała dziś w poranku w TVN24, że „właściwie pamiętam weekend miniony, kiedy mówiliśmy o tym, że te najbliższe dni przyniosą właśnie wyładowania atmosferyczne głównie na wschodzie kraju i spokój, jeżeli będzie, to na zachodzie, ale tam z kolei będziemy mieć niższe temperatury, dużo więcej ciepła na wschodzie kraju, natomiast tu z kolei takie burze, no i momentami one mogą być gwałtowne, kilka doniczek mi poleciało z balkonu 🙂 „
Na pytanie prowadzącej program, co czeka nas dalej, Ona odpowiedziała, że „ten wschód kraju pozostanie zdecydowanie cieplejszy. Były osoby, które mówiły: no dobrze wszystko, ale jest czerwiec, ale i tak jest zimno, wieczorem jest zimno, rano jest zimno, w Warszawie jest zimno, a przecież Warszawa to jest jednak jednym z cieplejszych miejsc, bo już na północy no to w ogóle ta temperatura jest już niższa, ale przed nami ocieplenie i te kolejne dni z temperaturą wyższą, natomiast wydaje mi się, że zanim dotrą do nas upały, a na pewno w lipcu częściej będziemy narzekać na zbyt wysokie temperatury, to nacieszmy się tym, że wielu miejscach to będzie komfort termiczny, oczywiście warunki biometeorologiczne są niekorzystne w momencie kiedy nadchodzą burze, bo nawet zwierzęta dziwnie się zachowują i dziwnie się czują, bo jednak ten biomet ma na to wpływ i tam w strefie frontu, czyli na wschodzie kraju te warunki pozostaną niekorzystne”. Zatem będzie utrzymywał się zarysowany w poprzednim wpisie podział kraju na nieco chłodniejszy, ale spokojniejszy zachód i cieplejszy, ale bardziej burzowo-deszczowy wschód.
Agnieszka podkreślała, że w obecnej sytuacji cieszą Ją każde opady, które dla natury są bardzo korzystne, choć oczywiście wolałaby takie umiarkowane, nie o charakterze nawalnym: „Mamy taką sytuację, że 20 st. na Pomorzu Zachodnim, a 25 na Podkarpaciu, więc premią za tak wysokie temperatury są burze no i one mogą być rzeczywiście gwałtowne, mnie cieszy bardzo to, że pada, bo przed nami jednak miesiące bardzo ciepłe, musimy być na to przygotowani że tak naprawdę koniec czerwca, lipiec to są miesiące kiedy w Warszawie, a im dalej na południe tym te temperatury są wyższe, to są dni kiedy ta temperatura potrafi wzrosnąć nawet do 35 stopni”. Taka prawda, choć po tym co obserwuje w tym roku jakoś trudno mi w to uwierzyć, bowiem dokładnie zeszłym roku upały już były, o roku wcześniej nie wspominając. Są jednak pozytywy, o których mówiła w kolejnym wejściu antenowym, choćby to, że lepiej śpi się w zachodniej części kraju i są tam lepsze warunki biometeorologiczne, za to na wschodzie cieplej, ale z większą ilością deszczu, zatem „coś za coś”. Oczywiście na koniec mam dla Was całkiem sporą kolekcję zdjęć 🙂