Maj 2021 nadal kapryśnym jest

W czwartek Polska miała trochę szczęścia, bo akurat znajdowaliśmy się dosłownie pomiędzy trzema niżami – jeden przynosi opady nad Skandynawią i u naszych wschodnich sąsiadów, drugi nad Bałkanami, a trzeci o imieniu Marco jest nad Wyspami Brytyjskimi, ale front atmosferyczny z nim związany dotrze do nas już jutro. Śpieszmy się doceniać dobrą pogodę, szybko odchodzi.
Czeka nas spokojna noc, z dodatnimi temperaturami: 3 st. w Suwałkach, 4 w Białymstoku i Olsztynie, 5 w Lublinie i Krakowie, 6 w Łodzi, Trójmieście i Warszawie, 7 w Poznaniu, Szczecinie i we Wrocławiu, 8 st. w Zielonej Górze. Nad ranem zacznie padać w zachodniej części kraju, a później front zacznie wędrować w kierunku centrum. Nie dotrze jedynie na południowy wschód. Na północy możliwe są nawet lokalne burze. W ciągu dnia temperatura dość wyrównana – 16 st. na Suwalszczyźnie, 17 wzdłuż Wybrzeża, a także na Mazurach i Podlasiu, 18 st. na Kujawach, w Wielkopolsce i Lubuskim, 19 st. na Dolnym Śląsku, Lubelszczyźnie i Mazowszu, 20 st. w Małopolsce i na Podkarpaciu.
Od soboty zacznie silniej wiać, popada już wszędzie, w szczególności na wschodzie i nieco chłodniej, bo od 15 do 18 stopni. Niedziela podobna, z pogodą w przysłowiową kratkę i podobny zakres temperatury bo od 14 do 18 st. Uspokojenia aury, a zwłaszcza cieplejszych dni nie widać. Tak zresztą mówiły długoterminowe prognozy pogody – mimo że matury już za nami, to nadal są regiony, gdzie kasztany nie bardzo chcą kwitnąć… Taka ta nasza wiosna. A pomyśleć, że tak było pięknie, kiedy Agnieszka Cegielska zapowiadała piękny dzień 11 maja – jednak chyba cytując klasyka to se ne vrati