Słonecznie, ale bez upałów i tak do środy

Polska znajduje się pod wpływem wyżu, którego centrum jest dość daleko, bo nad francuską Bretanią. De facto płynie do nas chłodne powietrze z północnego wschodu Europy, ale ze względu na to, że w czerwcu są najdłuższe dni w roku, duża ilość słońca sprawia, że jest całkiem przyjemnie, choć nie upalnie.
Noc spokojna, jedynie na Suwalszczyźnie mogą pojawić się symboliczne opady deszczu, na zachodzie będzie niemal bezchmurnie. I właśnie na północnym wschodzie będzie 9 st., na Pomorzu, Mazurach i Lubelszczyźnie 10, na Mazowszu, Kujawach, Ziemi Łódzkiej i dalej aż po Małopolskę 11, w Wielkopolsce i Lubuskim 12, do 13 st. na Dolnym Śląsku. W ciągu dnia możliwe niewielkie opady wzdłuż wschodniej granicy, a im dalej na zachód, tym więcej słońca. Ciepło, ale nie upalnie: 22 st. w Trójmieście, 23 w Suwałkach, 24 w Białymstoku, Olsztynie i Lublinie, 25 w Łodzi, Krakowie i Warszawie, 26 w Poznaniu i we Wrocławiu, 27 w Szczecinie.
Podobny będzie wtorek – spokojny, pogodny, bez opadów i od 23 do 27 st. Zmiany pojawią się w środę, wtedy popada niemal wszędzie, a na Dolnym Śląsku może zagrzmieć. Na szczęście nadal ciepło – od 22 do 25 stopni. I właśnie od środy rozpocznie się bardziej kapryśny okres w pogodzie – będzie więcej deszczu i burz, a temperatura ma się utrzymywać w okolicach dwudziestu kilku stopni. Długi weekend się zakończył, ale ja wrócę jeszcze do jego początku, kiedy w świąteczny, czwartkowy poranek gościła na ekranach nasza ulubiona prezenterka, Agnieszka Cegielska