Czeka nas zmienna, ale mimo wszystko letnia pogoda

Do naszej części Europy płyną zwrotnikowe masy powietrza, co dało w Wielkopolsce nawet 31 st., i co ciekawe podobne temperatury były też daleko na północ, w Finlandii. Takiemu ruchowi sprzyja położenie wyżu nad Rosją i niżu nad Wyspami Brytyjskimi. Nie oznacza to jednak spokoju w pogodzie, bowiem do Polski zbliża się front atmosferyczny, który będzie próbował zmienić sytuację i „wpuścić” do nas chłodniejsze powietrze polarnomorskie, które gości już nad zachodnią częścią kontynentu.
Mimo to najbliższa noc będzie pogodna i ciepła, na Podkarpaciu wręcz tropikalna (20 st.) i tam mogą wystąpić burze. Poza tym termometry pokażą minimalnie 19 st. w Małopolsce i na Podlasiu, 18 st. na Kujawach, Mazurach, Mazowszu i w Wielkopolsce, 17 st. na Pomorzu, Dolnym Śląsku i Ziemi Lubuskiej, 15 st. na Nizinie Szczecińskiej. Przy takich warunkach naszym organizmom trudniej się wyspać. W ciągu dnia do południa słonecznie, potem rozwinie się zachmurzenie i całym kraju możliwe są opady deszczu i lokalne burze. Temperatura wysoka, choć będzie zauważalna różnica między północą a południowym wschodem: 31 st. Rzeszów, 30 Lublin, 29 Białystok, Kraków i Warszawa, 28 Łódź i Katowice, 27 Bydgoszcz i Wrocław, 26 Poznań i Zielona Góra, 25 Gdańsk, 24 Szczecin.
Co prognozowane jest na kolejne dni? Czwartek bez burz i bez upałów – od 23 do 28 stopni, w piątek z kolei cieplej na południu, nawet do 31 st., ale znów może tam grzmieć, z kolei na zachodzie spokojnie i tam tylko 22-24 stopnie.

AKTUALIZACJA:
Pisząc tą notkę we wtorkowy wieczór nie podejrzewałem, że środowy poranek będzie taki pozytywny – bo z jednej strony przywitała nas jakże radosna wiadomość o tym, że czwórka naszych wioślarek zdobyła dla Polski srebrny medal, pierwszy na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, ponadto po sporej przerwie pojawiła się na ekranie Agnieszka Cegielska! Zresztą też pozwoliła sobie na komentarz, że „jest to przekraczanie granic, wielki szacunek i chapeau bas za to co robią, a wiemy że sport to jest od porażki do porażki często”, a jak są radosne momenty, to cieszą się wszyscy, zarówno sportowcy, jak i kibice, czemu sama dała wyraz przepięknym uśmiechem. Oczywiście mówiła też o pogodzie, która na nas wpłynie, „bo i wpłynie front atmosferyczny, i wpłyną chmury burzowe, i trochę wiatru, i trochę deszczu, więc taka bardzo dynamiczna, lipcowa pogoda, myślę że dosyć charakterystyczna dla tego miesiąca, bo ten miesiąc to właśnie taki czas wakacyjny, ale też niespokojny”. Wspominała także że taka aura nie jest korzystna dla zwierząt domowych (a coś o tym wie, mając psa), no i zwracała uwagę na to zderzenie mas powietrza nad Polską, przestrzegając przed „dyskoteką na niebie”, jak zwykła mawiać, bo lokalnie bywają to zjawiska groźne. Poza tym przyznała się na wizji, że „choć jest dziewczyną znad morza to… nie umie pływać!”

Po pogodowych zawirowaniach przyjdzie spokój

W minionym tygodniu byliśmy świadkami bardzo dynamicznej pogody – nawałnice przechodziły m.in. przez Szczecin, Kraków czy Toruń, solidnie padało też np. w Warszawie, czy okolicach Łodzi. Nad Polską dość długo stacjonował front atmosferyczny, który rozdzielał zwrotnikową masę z południowego wschodu, od polarnomorskiej z południowego zachodu, stąd taka gwałtowność zjawisk. Z początkiem tygodnia ta druga „wygrała” pojedynek, co oznacza spokojniejszą, ale też chłodniejszą pogodę.
Nocą mogą pojawiać się symboliczne opady deszczu, będzie dość ciepło, przeważać będą temperatury w okolicach 14-15 stopni, na Podkarpaciu będzie 16, na Pomorzu Zachodnim 13, a na Ziemi Lubuskiej 12. Podobna sytuacja czeka nas w dzień – jedynie w Małopolsce możliwe są jeszcze burze. Na termometrach 20 st. w Gorzowie Wielkopolskim, 21 w Poznaniu, Szczecinie i Trójmieście, 22 st. w Łodzi, Warszawie i we Wrocławiu, 23 st. w Białymstoku i Krakowie, 24 st. w Lublinie i Rzeszowie. Taka pogoda będzie znacznie bardziej korzystna dla naszych organizmów, nie będzie tak męcząca, a nocami z pewnością będzie łatwiej się spać.
Dostajemy się pod wpływ wyżu znad Europy Zachodniej co oznaczać będzie, że w kolejnych dniach słońca nie zabraknie, a temperatura nadal będzie umiarkowana – od 20 do 24 stopni. Im bliżej weekendu tym będzie nieco cieplej – w sobotę prognozowane jest od 23 do 27 stopni, ale upału w najbliższym czasie nie będzie.

Lipcowe uzupełnienie wpisów

Zapraszam do przejrzenia wpisów z miesiąca lipca, bowiem zostały uzupełnione o efektowne zdjęcia z Agnieszką Cegielską, co dopełnia tekstową wartość, o którą dbam dla Was w miarę możliwości na bieżąco – sporo obowiązków sprawia, że pojawiają się poślizgi, jednakże dokładam wszelkich starań, aby materiał był przygotowany jak najlepiej, a do tego nieraz potrzeba czasu.

Upał powraca – powyżej 30 st. w całym kraju!

Polska znajduje się pod wpływem chłodnego frontu atmosferycznego rozciągającego się od Danii po Adriatyk. Z kolei centrum niżu znajduje się nad Wyspami Brytyjskimi, co mogli dobitnie zaobserwować wszyscy ci, którzy oglądali finałowy mecz Euro 2020, gdyż w Londynie solidnie padało. Nad naszą częścią kontynentu mieszają się masy powietrza polarnomorskiego z północnego zachodu i zwrotnikowego z południa, co będzie jutro skutkować lokalnymi burzami.
Nocą może popadać na krańcach zachodnich, możliwe że także w Wielkopolsce. Ciepło choć nie tropikalnie: 18 st. w na Podkarpaciu, 17 na Podlasiu i w Małopolsce, 14 na Pomorzu, w pozostałych regionach 15-16. W ciągu dnia czeka nas wzrost zachmurzenia, może zagrzmieć niemal wszędzie, najspokojniej na północnym wschodzie kraju. Jutro upalnie m.in. w Lublinie (32 st.), Rzeszowie (31 st.), Krakowie czy Białymstoku (30 st.). Ciepło w Katowicach i Warszawie (29 st.), a także w Olsztynie (28 st.), Łodzi i Bydgoszczy (27 st.). Na północy i zachodzie komfortowe temperatury – w Szczecinie 24 st., w Gdańsku 25, a w Poznaniu 26.
W kolejnych dniach Polska doświadczy upału z pełną mocą – we wtorek od 29 do 32 st. i jedynie na południu może popadać. Z kolei w środę od 31 do 34 stopni i tym razem parasole mogą przydać się na zachodzie. Wysokie temperatury mają z nami pozostać, będzie jednak więcej burz.

Mam dla Was drugą część galerii z pracowitej soboty Agnieszki Cegielskiej, tj. z 3 lipca. Tym bardziej warto, że to jest ta, o której pisałem – pierwsza po wielu miesiącach przy stole prezenterskim w porannym paśmie „Wstajesz i wiesz”. Oczywiście życzę miłego oglądania 🙂

Jednym upał innym deszcz, czyli dwa pogodowe światy nad Polską

Nad Polską znajduje się front atmosferyczny, związany z układem niżowym z centrami nad Skandynawią i Półwyspem Apenińskim. Mieszają się dwie masy powietrza – na zachód dociera chłodniejsza masa polarnomorska (po południu w Poznaniu przy opadach deszczu było ledwie 14 stopni!), na wschód i częściowo do centrum zwrotnikowa (w Toruniu odnotowano 33 stopnie). Żeby było ciekawiej ta druga masa dopłynęła w okolice… Murmańska, czyli bardzo daleko na północ Europy.
Nocą może padać w pasie od Pomorza, przez Kujawy, Wielkopolskę po Dolny Śląsk. Będzie widoczna różnica w temperaturze, bowiem tropikalna noc czeka mieszkańców Warszawy (21 st.), Białegostoku, Olsztyna i Krakowa (20 st.), a całkiem blisko będą też Suwałki i Lublin (19 st.). Na zachodzie chłodniej – 16 st. w Bydgoszczy, 15 st. w Poznaniu i we Wrocławiu, 14 w Zielonej Górze i tylko 12 w Szczecinie. W ciągu dnia sytuacja się nie zmieni – strefa z opadami będzie dalej trzymać się obszaru wskazanego przy okazji nocy, a potężny upał szykuje się w Małopolsce, gdzie prognozowane jest aż 35 stopni! Na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu „tylko” 33, na Mazowszu 32, na Podlasiu i Ziemi Łódzkiej 30. Tymczasem nad Bałtykiem i w dorzeczu Odry i Warty znacznie chłodniej: 26 st. na Dolnym Śląsku, 24 st. na Kujawach, w Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej, 22 st. wzdłuż Wybrzeża.
Ten podział na chłodniejszy zachód i cieplejszy wschód będzie się utrzymywał również w kolejnych dniach, bowiem w piątek 22-23 st. przy granicy z Niemcami, a 31-32 przy granicy z Ukraina i Białorusią. W sobotę amplituda będzie mniejsza, bowiem od 22 do 27 stopni. Cały czas musimy mieć na uwadze to, że mogą w kraju występować lokalne burze, zwłaszcza na linii frontu, który w weekend zacznie się powoli przesuwać na wschód.

Mam dla Was zdjęcia z Agnieszką Cegielską, które zamkną miesiąc czerwiec – w tym wpisie zobaczycie te z 20 czerwca, warto zwrócić uwagę na letnią stylizację naszej ulubionej prezenterki, ale warto też zobaczyć w poprzedniej notce to jak razem z ekipą TVN Meteo żegnała Wojciecha Raczyńskiego, bijąc brawo za wieloletnią pracę.

Upały mają powrócić w środku tygodnia

Początek nowego tygodnia, pierwszego pełnego w lipcu, witaliśmy z Agnieszką Cegielską, która we „Wstajesz i wiesz” w TVN24 oczywiście mówiła nam o pogodzie.
„W ogóle mamy ciekawą sytuację, bo to się rzadko zdarza, a od kilku dni trwa, że północny wschód, Mazury, Białystok, Olsztyn jest cieplejszy, ale też do tych miejsc zaliczymy Trójmiasto, bo ono też wysunęło się na prowadzenie, że to są miejsca, gdzie temperatura jest wyższa niż na Dolnym Śląsku – 19 st. pokazują nad ranem termometry w Gdańsku, a np. we Wrocławiu 13″. Zapowiadała, że w ciągu dnia „ta różnica się utrzyma, nie będzie taka duża, ale 23 st. Wrocław, więc cudownie bo komfort termiczny, 25 Trójmiasto, północ kraju, wschód, to są te miejsca, gdzie mogą pojawić się burze, centrum i południe z kolei spokojniejsze, łagodniejsze. I temperatura przyjemna, taka wakacyjna, letnia – od 24 do 27 stopni, oprócz Wrocławia”. Agnieszka podkreślała, jak pięknie pachnie roślinność, zwłaszcza po burzy. Coś w tym jest, choć wiadomo, że nie chcemy takich ekstremów, jakie miały miejsce choćby na Sądecczyźnie, o Morawach nie wspominając. Jednak ze względu na to, że nie przekraczamy 30 stopni te warunki nie powinny być tak skrajne. Były też wspomnienia o już emerytowanym synoptyku Wojciechu Raczyńskim, który podobno chciał wędkować na Mazurach – ciekawe czy plan zrealizował.
Nasza ulubiona prezenterka mówiła też o powrocie upałów: „I to jest początek, ten tydzień się dopiero rozpoczyna, no i zacznie się powoli też rozkręcać, dlatego że w środku tygodnia prognozujemy nawet 33 stopnie, trochę za dużo, na południu Polski, czyli wróci wszystko do normy”. Oj tam, Wielkopolanie czy Dolnoślązacy całkiem nieźle takie warunki znoszą.

Pracowita sobota Agnieszki

Zdarzyło się tak, że zarówno ja i Agnieszka mieliśmy pracowitą sobotę. Ona tym bardziej bo była zarówno na porannym i jak i popołudniowym dyżurze. Jak już kiedyś pisałem ciężko jest robić relację, gdy to, o czym mówiła może się za chwilę zdezaktualizować, ale nie takie wyzwania przychodzi mi podejmować.
Podczas porannego pasma pierwszy raz od wielu miesięcy mogła pojawić się przy stole prezenterskim, a nie w studiu za szybą – nie ukrywała radości z tego powodu, czy też jak sama określiła, „nacieszała się”, podobnie jak tym, że sobotnie mapy pogodowe zapowiadały deszcz, który sprzyja przyrodzie – oczywiście w umiarkowanych ilościach. Podkreślała, co zresztą ma w zwyczaju, że dwudziestostopniowe temperatury są dla Niej wystarczające, a wszystko powyżej „to już za dużo”, choć puściła małe oko do wypoczywających nad Bałtykiem, by mieli swój komfort termiczny. Podobnie jak dzień wcześniej wspomniała też o nietypowym rozkładzie temperatury w Polsce, zresztą jak się okazało ten temat wrócił również w drugiej części dnia w prognozach z Jej udziałem.
Nasza ulubiona prezenterka w sobotnich „Faktach po południu” podkreślała, że zarówno Jej jak i prowadzącemu pasmo Radosławowi Mrozowi (Ona z Kaszub, on z Podlasia) trudniej znosić upały niż tym z Dolnego Śląska czy Wielkopolski (tu z Rafałem Wojdą moglibyśmy mieć przysłowiową sztamę, hehe). Jednak „na razie nie widać 35 stopni, to co widać, to na przykład tylko 12 st. w nocy we Wrocławiu, ale to się zmieni dlatego że te kolejne dni ponownie przyniosą nam wzrost temperatury, to już jest temperatura prognozowana na najbliższą noc, wspomniane 12 Dolny Śląsk, 17 st. północny wschód, a widzisz, tu cię mam (do Radosława), Twoje regiony, o dziwo, to się rzadko zdarza, to są miejsca, tak jak w nocy i w ciągu dnia, to będą miejsca, gdzie temperatura będzie najwyższa”. Wedle prognoz niedziela ma być z pogodą „w kratkę” bowiem możliwe są przelotne opady deszczu i lokalne burze. Na termometrach szykują się dość wyrównane wartości, bowiem 28 st. prognozowane jest na Mazurach, 27 na Suwalszczyźnie, 26 na Podlasiu i Mazowszu, 25 na całym Śląsku, Ziemi Lubuskiej i w Małopolsce, 24 st. na Kujawach, Pomorzu Gdańskim, Ziemi Łódzkiej i w Wielkopolsce.
Agnieszka zapowiadała, że upał ma do Polski powrócić. „Kolejne dni też cieplutkie, z tym że już bardziej wszystko będzie wracało do normy, czyli powoli zacznie wysuwać się na prowadzenie, jeśli chodzi o temperaturę Polska południowo-zachodnia, no i przede wszystkim będą pojawiać się burze i w kolejnych dniach, jeszcze nie teraz, temperatura ponowie przekroczy 30 st., także wysypiaj się kto może, kto daje radę”. Poniedziałek i wtorek mają być względnie umiarkowane, bo od 24 do 28 stopni, z tym że pojutrze przestanie padać. Z kolei w środę będzie już od 27 do 31 stopni, ale ceną za to mają być wspomniane burze.

Chwila oddechu przed kolejnymi upałami

W piątkowe popołudnie na antenie TVN24, przyznaję jak dla mnie trochę niespodziewanie, pojawiła się Agnieszka Cegielska, by mówić o tym, że odpoczniemy na moment od wysokich temperatur.
„Ta chwila się bardzo przyda, bo jednak w minionym tygodniu mieliśmy ponad trzydzieści stopni i 35 się pojawiło, no i tak naprawdę takie temperatury są cały czas widoczne na horyzoncie i kolejny tydzień to też ponownie 33 stopnie np. w pięknym Wrocławiu w cieniu, ale jutro na Dolnym Śląsku – mówię o tym Wrocławiu, dlatego że to tam zazwyczaj w tym regionie mamy najwyższe temperatury – jutro właśnie tam całe dwadzieścia, więc będzie czym oddychać, ale to potrwa chwilę. Tymczasem najbliższa noc: rzadko kiedy mamy takie sytuacje, żeby północny wschód, np. Suwałki czy Białystok to były miejsca, gdzie w nocy, a potem w ciągu dnia też, temperatura była najwyższa: 17 stopni (ale tyle samo prognozowane jest też w Poznaniu -przyp. aut.), a Dolny Śląsk 13. Tu się zadziały takie roszady, jeśli chodzi o przyjście frontu, napływy mas powietrza, to się rzadziej zdarza, żeby rzeczywiście na północny wschód płynęło to powietrze cieplejsze, a tak będzie, 24 st. Suwałki i Trójmiasto, a tylko 20 st. wspomniany wcześniej Dolny Śląsk, a w środku tak pomiędzy też około 21-22 stopni”. W sobotę zdecydowanie bardziej uprzywilejowane będą regiony południowe, gdzie nie powinno padać, całkiem słonecznie ma być zwłaszcza w Małopolsce i na Górnym Śląsku. Najgorzej ma być w centrum i na zachodzie, gdzie ciężko będzie uświadczyć słońca schowanego za chmurami. Paradoksalnie na termometrach będą dość wyrównane wartości, bo czterostopniowa różnica, o której mówiła Agnieszka (od 20 do 24 st.) nie jest przy tej porze roku aż tak znacząca.
„Ale to potrwa moment, bo już od niedzieli ta temperatura zacznie się rozkręcać, a jak zacznie się rozkręcać, to też zaczną rozkręcać się burze, więc pogoda będzie się gwałtownie zmieniać, będzie gorąco, duszno, parno i coraz wyższe temperatury, potem uspokoją się burze – bo widzimy do poniedziałku wyładowania atmosferyczne takie solidne, od wtorku tylko i wyłącznie słońce”. I rzeczywiście – w ostatni dzień tygodnia prognozowane jest od 24 do 26 stopni, a w poniedziałek od 25 do 30 st. Dlatego pozostaje nam czekać do przyszłego tygodnia, aż atmosfera, mówiąc kolokwialnie „się wystrzela” i oby nie było takich sytuacji jakie były ostatnio choćby w Szczecinie. Swoją drogą zachodnia Polska nie ma ostatnio szczęścia – były problemy związane z pogodą w Poznaniu, potem w Zielonej Górze, a ostatnio w stolicy Pomorza Zachodniego.