Lato 2021 przechodzi do historii – żegnamy dwudziestki na termometrach

Kto mógł skorzystać ze środowych warunków za oknami powinien być względnie zadowolony i zatrzymać te wspomnienia, bo przed nami załamanie pogody. Do Polski zbliża się centrum niżu i układ frontów atmosferycznych. Gdy ostatecznie opuści nasz kraj za dwa dni zacznie do nas płynąć arktyczne powietrze i temperatura spadnie drastycznie – pod koniec tygodnia będzie nieco powyżej 10 stopni w najcieplejszym (o ironio!) momencie dnia!
Noc przed nami jeszcze ciepła – 18 st. prognozowane jest na Ziemi Lubuskiej, 17 na Dolnym Śląsku, 16 na Pomorzu Zachodnim i Kujawach, 15 w Małopolsce i Wielkopolsce, 14 na Pomorzu Gdańskim i Mazowszu, 13 na Mazurach, 12 na Podlasiu. Warto ją zapamiętać, bo w weekend takie wartości w ciągu dnia pozostaną marzeniem. Tymczasem czwartek niezbyt mile przywita się z mieszkańcami północnej i zachodniej Polski, gdzie szanse na przejaśnienia będą znikome i dominować będą opady deszczu. Najlepsza pogoda na południowym wschodzie – w Rzeszowie jeszcze letnie 24 stopnie, 22 w Lublinie i tam nie powinno padać. Ciepło też w Krakowie i Katowicach (24 i 23 st.), choć tam w drugiej części dnia może już popadać, z kolei maksymalnie 20 stopni w deszczowej Bydgoszczy, Warszawie a także Poznaniu, 19 st. w Gdańsku i Szczecinie, 18 w Białymstoku, 16 w Suwałkach, choć na północnym wschodzie można jeszcze liczyć na chwile ze słońcem. W centralnej Polsce możliwe są lokalne burze, podczas których może silniej padać i wiać.
W piątek ostatnim regionem z dwudziestostopniową temperaturą pozostanie Dolnym Śląsk. Na pozostałym obszarze kraju dość wyrównana wartość w okolicy 17-18 stopni, różnica będzie taka, że na zachodzie już bez deszczu, zaś na wschodzie całkowite zachmurzenie i perspektywa raczej szarego dnia. Uderzenie chłodu zacznie się w sobotę – na północnym wschodzie ledwie 10 st., w centrum 15, na południu jeszcze 18. W niedzielę już tylko od 9 do 15 stopni, przy czym najlepiej będzie wyglądać sytuacja na zachodzie Polski, bo tam prognozowane są rozpogodzenia. Niestety muszę użyć słowa na „J” – jesień wita się z nami tydzień wcześniej, niż wynikałoby z kalendarzowego terminu. Wrzesień miał być miesiącem „w normie” i wygląda że się sprawdzi – po ładnym początku przychodzi bardziej smutne „wyrównanie”…

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij