Przed nami pierwsze upały w 2021 roku!

Już dzisiaj czuliśmy, że jest bardzo ciepło, ale to dopiero początek, bowiem płynie do naszej części Europy szerokim strumieniem zwrotnikowe powietrze, dociera aż nad Skandynawię! Niże są daleko – jeden nad Beneluksem, drugi nad Bułgarią.
W związku z tym noc niemal bezchmurna i bardzo ciepła, jeszcze nie tropikalna (z taką mamy do czynienia, kiedy temperatura nie spada poniżej 20 stopni). Choć blisko tego będzie południowo-zachodnia Polska – tam 19 st., o jeden stopień mniej prognozowane jest w Wielkopolsce i na Pomorzu Zachodnim, 16 st. na Kujawach i Mazowszu, 15 na Mazurach, Pomorzu Gdańskim i w Małopolsce, 14 st. na Podkarpaciu i 13 na Suwalszczyźnie. Z kolei w ciągu dnia słońce, słońce i tylko słońce. Ucieszą się miłośnicy „kolekcjonowania” witaminy D i posiadacze fotowoltaiki. No i w większości kraju upał co się zowie: 34 st. w Zielonej Górze i we Wrocławiu, 33 w Szczecinie, 31 w Poznaniu, 30 w Bydgoszczy, Krakowie i Warszawie. Ciepło będzie też w innych miastach: 29 w Gdańsku i w Olsztynie, 28 w Białymstoku i Lublinie, 27 w Suwałkach.
Szykuje się upalny weekend, bowiem w sobotę od 28 do 35 stopni, w niedzielę od 29 do 35. Powietrze jest suche jak pieprz, o opadach czy nawet większym zachmurzeniu nie ma mowy! Te mają pojawić się w przyszłym tygodniu. Tymczasem mam dla Was, drodzy Czytelnicy drugą część galerii zdjęć z Agnieszką Cegielską z porannego dyżuru 9 kwietnia (pierwsza znajduje się tu ). Miłego oglądania!

Chłodny front nam narozrabiał, nowy tydzień zapowiada się letnio!

Sobota upłynęła pod znakiem zmiennej pogody, lokalnie przechodziły ulewy (np. w Poznaniu tuż po 15:00). Przyczyną tego niełatwego dla nas dnia był niż znad Łotwy, a front atmosferyczny z nim związany przechodził przez nasz kraj. Jutro sytuacja ulegnie zmianie, bo do naszego kraju przysunie się wyż z centrum nad Beneluksem. Do Europy Środkowej popłynie powietrze, można by nawet powiedzieć, że arktyczne, zatem w niedzielę ledwie kilkanaście stopni na termometrach.
Nocą jeszcze zanikające opady wzdłuż ściany wschodniej, poza tym już spokojnie, z umiarkowanym zachmurzeniem. Ono w sumie „uratuje” dwucyfrowe temperatury: 10 st. na Suwalszczyźnie, 11 na obszarze od Pomorza Zachodniego, przez Kujawy i Mazury po Podlasie, 12 st. na Dolnym Śląsku, Ziemi Lubuskiej i w Wielkopolsce, 13 st. na Ziemi Łódzkiej, Podkarpaciu i w Małopolsce. W ciągu dnia możliwe lokalne burze w północno-wschodniej Polsce, poza tym pogodnie, na zachodzie nawet słonecznie, choć nie bezchmurnie. Chłodniej niż w ostatnich dniach, choć warunki będą dość wyrównane, bowiem na termometrach 16 st. w Szczecinie, 17 st. w Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu, 18 st. w Katowicach, Krakowie i Warszawie, 19 w Lublinie i Rzeszowie.
Nowy tydzień zapowiada się już cieplej – w poniedziałek od 19 do 25 st., we wtorek od 22 do 26 st. Istnieje prawdopodobieństwo, że pod koniec tygodnia (wreszcie) zobaczymy 30 stopni!

Warto dodać, że o tej kapryśnej, zmiennej, sobotniej aurze informowała nas już z samego rana na antenie TVN24 Agnieszka Cegielska, szerszy materiał pojawi się wkrótce!

I zgodnie z obietnicą, będzie sporo zdjęć i trzeba przyznać, że Aga pięknie prezentowała się w błękitnej, wiosennej sukience 🙂

Nadszedł czas! Wreszcie więcej ciepła w Europie!

Kto mógł dziś oglądać rano TVN24, ten z pewnością zobaczył Agnieszkę Cegielską, która jak zawsze swoim aksamitnym głosem opowiadała nam o tym, co czeka nas za oknami. Mnie ze względu na charakter pracy zarobkowej pozostaje często jedynie relacjonować to, o czym mówiła kilkanaście godzin wcześniej i dziś będzie podobnie.
Mówiła, że „lato nam nastało tej wiosny”, choć kilka dni temu redakcyjny kolega, Tomasz Wasilewski mówił o pogodzie sprzed dwóch lat porównując ją do tej obecnej, zresztą wtedy padł nomen omen w… Poznaniu, historyczny czerwcowy rekord temperatury, było aż 38 stopni i chyba nawet o tym pisałem. Taki wynik jest nieco ekstremalny, ale że nie było jeszcze w tym roku 30 stopni na termometrach? Jednak słabo… Nie zmienia to faktu, że poranek był w większości kraju bardzo pogodny, a prognoza naszej ulubionej prezenterki – przynajmniej jeśli chodzi o stolicę Wielkopolski – się sprawdziła, bo 26 stopni było, umiarkowane zachmurzenie zresztą też. Co zapowiadała dla innych regionów? „Troszeczkę więcej chmur, pojawią się opady, tylko to są takie ilości symboliczne, mocno potrzeba nam tego deszczu. Na północnym wschodzie 22 st., tak samo Trójmiasto, 24 Pomorze Zachodnie, centrum cieplej, a na południu, na południowym zachodzie najcieplej (do 26 stopni- przyp. aut.)”. Gdy prowadzący poranek Rafał Wojda zapytał Ją, czy burze które były na środę zapowiadane dla m.in. dla Lubelszczyzny, Małopolski czy Górnego Śląska miałyby być gwałtowne, Ona stwierdziła, że „takie burze przy takiej temperaturze mają prawo się zdarzyć o tej porze roku”. Zaczynamy wchodzić w ten sezon, kiedy może się zdarzyć, że temperatura nocą nie pozwoli nam za bardzo spać, nad ranem wielu pójdzie do pracy prócz nielicznych szczęśliwców, z długo świecącym słońcem temperatura dojdzie do nieomal 30 stopni, a potem pojawią się chmury, zacznie silniej wiać i… może być różnie. Mimo wszystko Agnieszka jest szczęśliwa, że „może przekazywać te informacje, chyba na które czekaliśmy, bo jednak maj był rześkim miesiącem, więc ten czerwiec próbuje nam to wszystko wynagrodzić i już jest ciepło, bardzo ciepło, a będzie jeszcze cieplej, to właściwie są typowe temperatury dla tego miesiąca, jeszcze mamy oficjalnie wiosnę, ale już temperatury takie wakacyjne, musimy poczekać chwilkę do tych wakacji”. Przypominała, że nasze organizmy dłużej dostosowują się do ciepła niźli do chłodu. W moim przypadku byłaby polemika, choć rzeczywiście znam takich, którzy mają z tym kłopot. Jednak mimo wszystko mamy za sobą piękny dzień, i oby takich było w tym roku jak najwięcej.
A teraz uwaga! Mamy nietypową sytuację, bo niemal cała Europa jest objęta ciepłymi masami powietrza – my dostajemy „z okrążenia” znad Bliskiego Wschodu przez naszych wschodnich sąsiadów, Półwysep Iberyjski znad Morza Śródziemnego, a Wyspy Brytyjskie znad Atlantyku, i to powietrze dopłynęło nawet do Murmańska na dalekiej północy Rosji! Czeka nas spokojna noc, bez opadów z temperaturą od 12-13 stopni na północnym wschodzie Polski do 14-15 na południowym zachodzie. Jutro możliwe opady na południu i wschodzie Polski. Temperatura dość wyrównana: 23 st. na Kujawach, Podlasiu i Suwalszczyźnie, 24 st.na Pomorzu, Mazowszu i w Wielkopolsce, 25 st. na Ziemi Łódzkiej i Lubuskiej, a także w Małopolsce i 26 st. na Dolnym Śląsku. W kolejnych dniach nadal ciepło, choć pojawi się więcej opadów. A na koniec będę miał dla Was zdjęcia z jak zawsze pozytywną Agnieszką 🙂

Słonecznie, ale bez upałów i tak do środy

Polska znajduje się pod wpływem wyżu, którego centrum jest dość daleko, bo nad francuską Bretanią. De facto płynie do nas chłodne powietrze z północnego wschodu Europy, ale ze względu na to, że w czerwcu są najdłuższe dni w roku, duża ilość słońca sprawia, że jest całkiem przyjemnie, choć nie upalnie.
Noc spokojna, jedynie na Suwalszczyźnie mogą pojawić się symboliczne opady deszczu, na zachodzie będzie niemal bezchmurnie. I właśnie na północnym wschodzie będzie 9 st., na Pomorzu, Mazurach i Lubelszczyźnie 10, na Mazowszu, Kujawach, Ziemi Łódzkiej i dalej aż po Małopolskę 11, w Wielkopolsce i Lubuskim 12, do 13 st. na Dolnym Śląsku. W ciągu dnia możliwe niewielkie opady wzdłuż wschodniej granicy, a im dalej na zachód, tym więcej słońca. Ciepło, ale nie upalnie: 22 st. w Trójmieście, 23 w Suwałkach, 24 w Białymstoku, Olsztynie i Lublinie, 25 w Łodzi, Krakowie i Warszawie, 26 w Poznaniu i we Wrocławiu, 27 w Szczecinie.
Podobny będzie wtorek – spokojny, pogodny, bez opadów i od 23 do 27 st. Zmiany pojawią się w środę, wtedy popada niemal wszędzie, a na Dolnym Śląsku może zagrzmieć. Na szczęście nadal ciepło – od 22 do 25 stopni. I właśnie od środy rozpocznie się bardziej kapryśny okres w pogodzie – będzie więcej deszczu i burz, a temperatura ma się utrzymywać w okolicach dwudziestu kilku stopni. Długi weekend się zakończył, ale ja wrócę jeszcze do jego początku, kiedy w świąteczny, czwartkowy poranek gościła na ekranach nasza ulubiona prezenterka, Agnieszka Cegielska

Początek czerwca nieco cieplejszy, choć bez rewelacji

Nowy miesiąc i początek meteorologicznego lata rozpoczęliśmy prognozą od Agnieszki Cegielskiej. „Czy przed nami zmiany w pogodzie? Niekoniecznie, ale będą nam towarzyszyć cieplejsze dni. Oto szczegóły, na początek sytuacja europejska i widoczny niż, i wyż. Wyż trochę dalej, niż trochę bliżej, ale jakoś specjalnie nie musimy się tego obawiać (przy okazji się lekko przejęzyczyła), bo ten niż jest w miarę blisko, ale tak naprawdę nie zrobi tutaj żadnych rewolucji. Dużo spokojnego, pogodnego nieba, no może jakaś tak strefa opadów tylko w Polsce północno-zachodniej.”
Agnieszka podkreślała, że za nami „chłodny, rześki maj, natomiast przed nami więcej rzeczywiście ciepła takiego umiarkowanego, które powolutku zacznie docierać do Polski zachodniej i jak spojrzymy na temperaturę, może jeszcze nie w nocy, ale w ciągu dnia, to zobaczymy już powyżej 20 stopni”. Swoją drogą, jakich czasów przyszło nam dożyć, że zachwycamy się tym, że w czerwcu termometr przekroczy 20 stopni… Tak wydarzy się dziś na Pomorzu Zachodnim (23 st., i tam możliwy przelotny deszcz), na Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku (22 st.), a także w Wielkopolsce (21 st.) i być może na Kujawach (20 st.). Poniżej tej cezury zostaną m.in. Małopolska, Mazowsze, Mazury (18 st.), Podlasie (17 st.) i Lubelszczyzna (16 st.).
„No i prześledźmy co przed nami, bo przed nami długi weekend: w czwartek od 17 do 21 stopni, spokojnie, pogodnie, tu nie widać deszczu, w piątek od 19 do 24, piątek cieplejszy na zachodzie kraju, potem trochę tych opadów w perspektywie soboty i niedzieli widzimy w tych prognozach. W sobotę od 17 do 24 st., jeżeli będzie padać to na północnym i południowym wschodzie kraju, z kolei w niedzielę od 19 do 23 i na zachodzie i w centrum”. Na koniec nasza ulubiona prezenterka życzyła nam wszystkim dużo słońca – i póki co sprawdza się, bo w moim centrum nadawczym w stolicy Wielkopolski go nie brakuje 🙂

Szansa na bardziej pogodne i cieplejsze dni po weekendzie

Podobnie jak dzień wcześniej tuż po 19:30 jeśli włączyliśmy TVN mogliśmy zobaczyć na ekranach telewizorów Agnieszkę Cegielską. Już na wstępie mówiła, że „takich szalonych zmian w pogodzie nie widać, ale widać gdzieś tam na horyzoncie już trochę więcej ciepła. No wypadałoby, nadchodzi czerwiec, więc i słońca mamy mieć nareszcie więcej i również wyższe temperatury”.
Następnie przeszła do prognozy dla Europy, gdzie „z jednej strony widoczny front atmosferyczny, który wycofuje się za nasze wschodnie granice, wyż nie jest tak blisko jakbyśmy sobie tego życzyli, teraz będzie pilnować pogody m.in. w okolicach krajów Beneluxu, także w Wielkiej Brytanii będzie bardzo ładnie. Do nas jeszcze cały czas będzie płynąć to powietrze rześkie, stąd mamy koniec maja, ale temperatury takie umiarkowane: 15-16 stopni na północy kraju i tymczasem na więcej liczyć nie możemy”. Kiedy wyż stacjonuje nad zachodnią częścią Starego Kontynentu, zazwyczaj do naszej części kierowana jest chłodniejsza masa powietrza, czego nieraz mieliśmy przykłady podczas tegorocznej wiosny.
Co będzie się działo w naszym kraju? „Tej nocy spokojnie, łagodnie, tu niewiele będzie się działo, też nie będzie padało. To jest taka noc, kiedy powinno się dobrze spać i siły regenerować. Na północy 7-8 stopni, centrum 9 i południe Polski 9-10 stopni. Umiarkowany wiatr, burz też się nie spodziewamy – nie mam tu nawet na myśli nocy, ale w ciągu dnia, już tak wyprzedzam, spokój w pogodzie, z tym że będą pojawiać się przelotne opady(…), nie dotrze ta strefa opadów do Małopolski i Podkarpacia, tu dotrze za to porcja promieni słonecznych. 18 stopni to jest ta maksymalna temperatura jaka ma się pojawić w Krakowie i Rzeszowie, centrum 17 i północ 15-16 stopni”. Trzeba przyznać że pogoda w najbliższym czasie będzie nad wyraz sprawiedliwa, bo i warunki atmosferyczne w różnych regionach mają być podobne, nawet amplituda na termometrach będzie wynosić maksymalnie trzy stopnie.
„Życzylibyśmy sobie więcej i trochę więcej będzie” – tak Agnieszka mówiła o temperaturze prognozowanej na kolejne dni, choć będzie to raczej dotyczyć już początku nowego tygodnia. W sobotę podobnie jak w piątek – od 14 do 18 st., z tym że biegun ciepła przesunie się na Pomorze Zachodnie i tylko tam nie powinno padać. W niedzielę już słonecznie na całym zachodzie i tam do 19 st. „Przełom maja i czerwca wygląda w prognozach bardzo ładnie – w poniedziałek od 18-17 st. na wschodzie do 21 na Pomorzu Zachodnim i we wtorek od 18 do 22, 22 też Polska północno-zachodnia”. Odpoczniemy wtedy również od opadów, które w najbliższy weekend raczej będą nam towarzyszyć.

Nasza zmienna pogodowo stabilizacja

Tytuł jest nieco przeczący ale taki ma być. Agnieszka Cegielska w prognozie tuż po głównym wydaniu „Faktów” w TVN mówiła, że „ktoś dziś zapytał, czy coś się dzieje w pogodzie? A no nic się nie dzieje, właściwie to co się dzieje dziś, będzie obowiązywało jeszcze jutro, pojutrze, a zmiany dopiero od niedzieli”. Cały czas mamy pokomplikowaną sytuację pogodową nad Europą – przypomina ona bardziej jesień, niż późną wiosnę. Sporo niżów – jeden nad Bałkanami, drugi nad Zatoką Fińską, trzeci nad Danią i czwarty nad Irlandią i to jego „ogon” zahacza nad Polskę. Do naszej części Europy będzie płynąć chłodniejsze powietrze, tymczasem ciepło idzie do naszych wschodnich i południowych sąsiadów i oczywiście nad Morze Śródziemne.
Jak wspomniała Agnieszka „w ogóle temperatura na razie to jest temperatura umiarkowana, zarówno w nocy, jak i w ciągu dnia. Natomiast tej najbliższej nocy będą pojawiać się przelotne opady deszczu na zachodzie, na północy, w centrum. Południowy wschód najspokojniejszy, wschód także, ale żeby była jakaś sprawiedliwość w pogodzie to i do tych miejsc dotrą te opady, ale w ciągu dnia. Na szczęście to będą opady przelotne, więc tu niewiele będzie się działo. Od 7 do 10 stopni, to jest temperatura prognozowana akurat na tą najbliższą noc, najwyższa w Polsce południowo-wschodniej, no ale ta amplituda też nie będzie jakoś specjalnie duża, z kolei w ciągu dnia mogą pojawić się burze w Polsce północno-zachodniej, w pozostałych regionach spokojnie i pogodnie z przelotnymi opadami deszczu, czyli właściwie powtórka – słońce, deszcz, deszcz, słońce – jak kto woli. Południowy wschód w pierwszej części dnia spokojniejszy, ale to tych regionów też dotrze ta strefa zachmurzenia, więc niewykluczone, że pojawią się w okolicach chociażby Małopolski wyładowania atmosferyczne”. Na termometrach, zresztą jak w nocy bez wielkich szaleństw – maksymalnie 20 st. na Podkarpaciu, 19 st. w Małopolsce i na Lubelszczyźnie, 18 na Śląsku i w Lubuskim, na pozostałym obszarze 16-17 stopni. Słabiutko jak na końcówkę maja, prawda?!
Na kolejne dni nasza ulubiona prezenterka nie zapowiada większych zmian – w piątek od 15 do 18 st., w sobotę podobnie, z tym że w szósty dzień tygodnia szykuje się mniej opadów, bo one są prognozowane dla południa kraju. „W niedzielę i poniedziałek tam coś drgnie, a na pewno odsłoni się więcej nieba spokojnego i pogodnego”. Fakt, że wedle tych danych, które pokazywała jest możliwość tego, że na zachodzie Polski pojawi się w porywach 20-21 stopni. Na koniec złożyła życzenia wszystkim mamom z okazji ich święta.

Pogoda w kratkę nadal trwa

Nad Europą Północną i Środkową dominuje zmienna aura. Dziś przez Polskę przechodził chłodny front, związany z niżem, którego centrum znajduje się nad Krajami Bałtyckimi, ale niemal „w kolejce” czekają następne – drugi już jest nad Danią, a kolejny szykuje się nad Irlandią. Tymczasem wyż stacjonuje sobie nad Adriatykiem no i… tam mają dobrze.
Nocą trafimy w „okienko pogodowe” dlatego nie powinno padać, resztki poprzedniego frontu mogą się zaznaczać na północnym wschodzie kraju. Ze względu na zachmurzenie będzie całkiem ciepło, bowiem 6 st. prognozowane jest na Suwalszczyźnie, 7 na Mazurach i Podlasiu, 10 st. na Dolnym Śląsku i w Lubuskim, a 8-9 st. na pozostałym obszarze kraju. W ciągu dnia nie będzie już tak wesoło, bo od zachodu wkroczy kolejny front atmosferyczny i znów będą opady, a miejscami lokalne burze. Na termometrach bez rewelacji – 15 st. w Suwałkach, 16 w Gdańsku, Olsztynie, Szczecinie, 17 st. w Bydgoszczy, Poznaniu, Wrocławiu i Zielonej Górze, 18 w Katowicach, Łodzi i Warszawie, 19 w Krakowie i Rzeszowie.
Poniedziałek ma być miłym przerywnikiem, bo znów trafimy w „ciepły wycinek niżu” dlatego pojawią się temperatury rzędu 20-23 stopni i nie będzie padać! Warto to zapamiętać, bo od wtorku znowu front, deszcze i maksymalnie 17 st., jeszcze na południu resztki ciepła i 22 stopnie. W środę znów nieco lepiej, ale dwudziestostopniowe wartości mają szansę zobaczyć jedynie mieszkańcy południa i być może centrum Polski. Na rozgrzewkę mam dla Was drugą część galerii zdjęć z Agnieszką Cegielską z 11 maja, gdy ciepło i słońce rządziło za naszymi oknami 🙂

Maj 2021 nadal kapryśnym jest

W czwartek Polska miała trochę szczęścia, bo akurat znajdowaliśmy się dosłownie pomiędzy trzema niżami – jeden przynosi opady nad Skandynawią i u naszych wschodnich sąsiadów, drugi nad Bałkanami, a trzeci o imieniu Marco jest nad Wyspami Brytyjskimi, ale front atmosferyczny z nim związany dotrze do nas już jutro. Śpieszmy się doceniać dobrą pogodę, szybko odchodzi.
Czeka nas spokojna noc, z dodatnimi temperaturami: 3 st. w Suwałkach, 4 w Białymstoku i Olsztynie, 5 w Lublinie i Krakowie, 6 w Łodzi, Trójmieście i Warszawie, 7 w Poznaniu, Szczecinie i we Wrocławiu, 8 st. w Zielonej Górze. Nad ranem zacznie padać w zachodniej części kraju, a później front zacznie wędrować w kierunku centrum. Nie dotrze jedynie na południowy wschód. Na północy możliwe są nawet lokalne burze. W ciągu dnia temperatura dość wyrównana – 16 st. na Suwalszczyźnie, 17 wzdłuż Wybrzeża, a także na Mazurach i Podlasiu, 18 st. na Kujawach, w Wielkopolsce i Lubuskim, 19 st. na Dolnym Śląsku, Lubelszczyźnie i Mazowszu, 20 st. w Małopolsce i na Podkarpaciu.
Od soboty zacznie silniej wiać, popada już wszędzie, w szczególności na wschodzie i nieco chłodniej, bo od 15 do 18 stopni. Niedziela podobna, z pogodą w przysłowiową kratkę i podobny zakres temperatury bo od 14 do 18 st. Uspokojenia aury, a zwłaszcza cieplejszych dni nie widać. Tak zresztą mówiły długoterminowe prognozy pogody – mimo że matury już za nami, to nadal są regiony, gdzie kasztany nie bardzo chcą kwitnąć… Taka ta nasza wiosna. A pomyśleć, że tak było pięknie, kiedy Agnieszka Cegielska zapowiadała piękny dzień 11 maja – jednak chyba cytując klasyka to se ne vrati

Deszczowo, miejscami burzowo, ale nie tak zimno

W niedzielny poranek na antenie TVN24 mogliśmy oglądać Agnieszkę Cegielską, która jak zwykle z wdziękiem informowała nas o pogodzie: „Na termometrach teraz od 10 do 13 st., to jest temperatura obecna (taka była ok. 7:00 rano), jesteśmy pod wpływem frontu atmosferycznego, więc te opady będą się pojawiać, w zależności od regionu w różnej ilości, na przemian z przejaśnieniami i m.in. Warszawa będzie tym miejscem, gdzie te przejaśnienia mogą się pojawić, a także Lublin, Wrocław i kilka miejsc na północy. W ciągu dnia więcej będzie tych rozpogodzeń, bo teraz np. na południu Polski to niebo jest zupełnie zachmurzone, natomiast w ciągu dnia od 16 st. na Pomorzu Zachodnim do 20 st. w Lublinie, Suwałkach, Rzeszowie. Rzadko kiedy ten pas Polski wschodniej są tymi miejscami najcieplejszymi, a dziś tak będzie, no bo zanim jednak zmieni się cyrkulacja powietrza, zanim przejdzie ten front, no tu jeszcze cały czas cieplutko, 20 st. z deszczem, a nawet z burzą, taką wiosenną to też ma swój urok, szczególnie będąc w bliskości z naturą, bo wtedy ta natura nieprawdopodobnie pachnie. Także dziś, deszczowo i miejscami burzowo, ale wcale nie tak zimno”. To podsumowanie jest na tyle celne, że właśnie Jej słowami postanowiłem zatytułować ten wpis.
Jak mówiła nasza ulubiona prezenterka, mamy ten „odwrócony” rozkład temperatury, z cieplejszym wschodem i chłodniejszym zachodem, choć warunki w zasadzie dość sprawiedliwe, bo przelotny deszcz możliwy jest wszędzie, a w najcieplejszym momencie dnia w większości regionów Polski na termometrach zobaczymy 17-18 st. Agnieszka zwracała uwagę na piękno tej pory roku, zwłaszcza na poranny śpiew ptaków, który towarzyszy wszystkim, którzy muszą wcześniej wstać, gdy np. nie słychać jeszcze ruchu ulicznego w miastach. Podkreślała, że ta wilgoć i deszcz są bardzo potrzebne powracającej do życia przyrodzie, zwłaszcza roślinom.
Co wydarzy się na początku nowego tygodnia? „Później w tych kolejnych dniach ta sytuacja pogodowa będzie bardzo podobna, czyli trochę deszczu, trochę burz, ale też w tym kolejnym tygodniu widzimy takie temperatury w okolicach 15-16 stopni, więc zanotujemy delikatny spadek temperatury, ale to jest maj. Gorący to zazwyczaj jest czerwiec”. Swoją drogą zobaczymy czy Jej słowa co do przyszłego miesiąca się sprawdzą…